Zakopanie toporu wojennego z bratem

Po pracy musiałem sobie odrobinę odpocząć. Byłem całkowicie zadowolony z popołudniowego spotkania z Eweliną. Zacząłem odsłuchiwać Genesis czytając gazetę. Artykuły zamieszczone w dzisiejszym wydaniu „ Wyborczej” nie były jakoś szczególnie interesujące. Pojawiłem się tego wieczora online. Od razu zauważyłem wiadomość przysłaną przez Krzycha. Raczył odpisać na moją propozycję pokoju. Zaczął bronić swojej racji, co mnie zaniepokoiło. Mogłoby się wydawać, że nie dojdzie jednak do pogodzenia, ani nawet załagodzenia antagonizmu. Czytając dalej jednak odetchnąłem, ponieważ przyjął moją inicjatywę w sposób pozytywny. W związku z tym, że zna mnie bardzo, ale to bardzo dobrze ( w końcu razem się wychowywaliśmy i mieszkaliśmy pod jednym dachem przez bez mała kilkanaście lat ) domyślał się, że do czegoś musiało dojść. Sądził, że wydarzyło się coś co wpłynęło na mój ruch. Trafił niezwykle celnie. Czytaj dalej

Pora na lunch – spędzając go z Eweliną

Zgodnie ze swoimi postanowieniami zadzwoniłem następnego dnia do rodziców. Spytałem się co u nich słychać zapowiadając swoje przybycie. Wydawali się być uradowani z faktu, że się do nich odezwałem. Nikomu z nich nie przytoczę tego czego byłem świadkiem. Bardzo ważne było również ułożenie swoich relacji z bratem z ledwo dopuszczających na dobre. Napisałem do niego obszerną wiadomość wyjaśniając pewną sprawę. Można by powiedzieć, że próba napadu na bar stała się bezpośrednią przyczyną wyciągania do każdego ręki przeze mnie – łagodzenia dawniejszych sporów. Mam nadzieje, że przyniesie to niejako poprawę w relacjach z ludźmi. Odezwała się niedługo potem Ewelina umawiając się ze mną na lunch. Udałem się do biurowca, w którym pracowała udając się do mieszczącej się tam kawiarni. Zamówiwszy kawę dosiadłem się do niej. Nasze kolejne spotkanie zaczęliśmy wygłupami i wypocinami, rozwinęliśmy relacjonowaniem co kolejno u nas słychać, by zakończyć opowiedzeniem jej przebiegu próby przeprowadzenia napadu na bar. Czytaj dalej

Rozmyślając nad kruchością ludzkiej egzystencji

Powróciłem do domciu cały i zdrowy. Będąc świadkiem podobnych akcji człowiek zadaje sobie pytanie dotyczące tego co by się z nim stało gdyby nie szczęśliwa obecność dwóch funkcjonariuszy najwyraźniej na służbie w tamtejszym barze. Czy pojawiłbym się w swoim bezpiecznym domu o tak wczesnej porze ? Czy pojawiłbym się w stanie nietkniętym ? Czy przeżyłbym napad na bar ? Zadając sobie powyższe pytania człowiek zaczyna zastanawiać się nad kruchością ludzkiego życia. Jak niewiele brakuje, by w ciągu dosłownie krótkiej chwili zejść z tego świata, stracić to co nadaje ludzkiemu życiu sens, bądź zostać kaleką do końca życia. Moment nieuwagi, felerny przypadek, pojawienie się w złym miejscu w złym czasie. Po całym zdarzeniu musiałem sobie golnąć te piwko. Rozsiadłem się w fotelu i zacząłem rozmyślać nad rzeczami, którymi warto byłoby się zająć.  Nie jest dobrze zostawiać je na ostatni moment. W pracy spisuję się na medal, więc pominę akurat działanie w pracy jako coś co u mnie kuleje, bądź z czym nie daję sobie rady. Obiecałem rodzicom, że ich jeszcze odwiedzę.  Obchodzą niedługo swoje brązowe gody, więc dobrze byłoby się pojawić z tej okazji…i tak rzadko się widujemy, bo wiecznie nie ma czasu. Czytaj dalej

Piwko urozmaicone nieprzyjemnym wydarzeniem

Ze spotkania z Eweliną byłem zadowolony. Początek tygodnia przywitał telefonem od dyrektora firmy, której złożyliśmy propozycję współpracy. Całe szczęście nie gubiłem się w papierkach- zdążyłem nabrać jakiegoś konkretnego rytmu. W trakcie przerwy odebrałem telefon od Mateusza, który zdobył właśnie pracę i pytał się, czy wyskoczę po pracy na piwko. Nie miałem żadnych obiekcji co do tego pomysłu. Po pracy udałem się na półwiejską, gdzie przebywał z grupą studentów. Odeszliśmy do pierwszego lepszego baru, gdzie nabyliśmy dwa lechy premium. Poszczęściło mu się. Do tej pory był częściowo zależny od rodziców i praktycznie im zawdzięczał fakt, ze studiował. Łożyli na regularne płacenie czesnego. Akademik zamieszkiwał dzięki środkom otrzymanym z uczelni.  Postanowił więc coś zmienić. Szukał jakieś pracy. Z początku spotykał się z ofertami, które albo kolidowały z nauką, albo nic a nic go nie satysfakcjonowały. Po dłuższych poszukiwaniach poczuł się przegrany – zrezygnowany faktem, że nigdzie pracy znaleźć nie może. Dzięki jednemu znajomemu dostał cynk na pewną firmę zajmującą się handlem. Wziął namiary, wykonał telefon i umówił się na rozmowę kwalifikacyjną. Czytaj dalej

Jak minęło planowane spotkanie

Niedziela jak już wcześniej pisałem miała być terminem mojego spotkania z Eweliną. Starałem się zrobić na niej pozytywne wrażenie. Nie chciałem być na owym spotkaniu za bardzo spięty. W celu nabycia pozytywnego nastroju puściłem na wieży coś pobudzającego. Humor rzeczywiście dzięki temu nabyłem lepszy. Spotkałem się z Eweliną około południa na rynku. Z inicjatywy Eweliny pojawiliśmy się w teatrze na wystawianej właśnie dzisiaj sztuce.  Po drodze rozmawialiśmy trochę o niej.  Nie zamierzałem jednak za bardzo się wychylać z tematem, by nie ukazać swojego braku wiedzy na ten temat. Słuchałem głównie tego co do powiedzenia miała Ewelina. Po zakupie biletów zajęliśmy miejsce. Wystawiana była „Balladyna”. W trakcie przyglądania się tej sztuce zacząłem sobie przypominać, iż przerabiałem kiedyś w podstawówce właśnie to dzieło. Czytaj dalej

W legendach istnieje ziarnko prawdy

Sobota przeminęła mi ciekawiej. Wpierw udałem się do supermarketu na zakupy. Po drodze spotkałem przypadkowo swoich znajomych, z którymi  nieomieszkałem  zamienić parę słów. Nie śpieszyłem się zanadto. Miałem przecież czas. Stałem tak na chodniku wymieniając z nimi zdania dobre pół godziny. Następnie udałem się do wcześniej obranego przez siebie celu. Przeszedłem przez automatycznie otwierające się drzwi szklane, wziąłem koszyk i zacząłem przechadzać się po sklepie szukając konkretnych produktów. Przy okazji trafiłem na koszyk z płytami. Były po przecenie, także mogłem się na coś skusić. Chwilkę postałem nad nim przebierając po płytach. Miałem nadzieje na trafienie na coś etnicznego. Niestety jedynym folkowo podobnym zespołem, na którego trafiłem były Zielone Żabki. Nazwa zespołu jakoś mnie nie przekonywała. Nie zawierała w sobie żadnych skojarzeń z pradawnymi, słowiańskimi czasami. Niestety. Dokonań tego zespołu nie znam, także tymczasowo wstrzymam się z kupnem płyty. Nie mam zamiaru kupować kota w worku. Po przyjściu z supermarketu zająłem się porządkami w swoim domu, ponieważ stan entropii działał negatywnie na stan mojego samopoczucia. Czytaj dalej

Przepisując cały wieczór

Pod koniec tygodnia odetchnąłem z ulgą. Sobota i niedziela zarezerwowane są głównie na wypoczynek jeżeli chodzi o moją osobę. W piątek nie czułem jednak tak potwornego lenia jak w pierwszych dniach po sylwestrze. Praca szła mi także bardziej gładko. Po pracy nigdzie indziej już się nie wałęsając powróciłem do swego mieszkania. Mogłem posiedzieć tego dnia trochę dłużej nie bojąc się o to czy się wyśpię, czy też nie. Słuchałem Osjan, którego poznałem dzięki znajomym parę lat temu zwiedzając Biskupin. Lubię tego typu muzykę. Wykorzystanie instrumentów z dawnych epok uważam za zaletę. I to sporą, ponieważ nadaję to świetnej atmosfery muzyce. Słuchając tego czuję się jakbym cofnął się do pewnych czasów. Współczesny folk metal, bo głównie go wcześniej słuchałem posiada już nieco mniej magii w sobie, ponieważ grany jest przeważnie instrumentami współczesnymi. Dodawany jest także typowy growl. Trochę to nie pasuję. Właśnie dlatego cenię sobie tak bardzo zespoły typu wspomnianego Osjana. Pojawiając się online coś mnie podkusiło, by zagadać do Eweliny. Czytaj dalej

Pojawiając się na serwisach społecznościowych

W natłoku pracy i braku czasu znalazłem jednak tyle w sobie sił, by zdzwonić się z świeżo poznaną znajomą. Nie było żadnych problemów z umówieniem się na w niedzielę. Byłem iście zadowolony. Dawno nie sprawdzałem forum….w ogóle to dawno nie byłem online. Pojawiłem się na tak banalnych serwisach jak nasza klasa. Właśnie tam czekała mnie doprawdy miła niespodzianka, ponieważ moja skrzynka odbiorcza złapała parę wiadomości. Zacząłem je kolejno odczytywać. Marian dał mi namiary na punkt, gdzie bez problemu dostanę to czego oczekuje – czyli drzwi szklane przesuwne, które nie sprawią mi kłopotu w użytkowaniu. Przynajmniej nie powinny. Wzór, faktury czy przeszklenie wybiorę już sobie sam wedle uznania. Jakież było moje zdziwienie, gdy otrzymałem zaproszenia od  kilku swoich starych znajomych. Pamiętam ich trochę jak przez mgłę z czasów podstawówki. Pierwszą w kolei wiadomością było zaproszenie od Eweliny rzecz jasna.  Czytaj dalej

W życiu decydują czasami przypadki

Całe szczęście przyszłość nie malowała się tak szaro jak to sobie wyobrażałem. Moim przyszłym obowiązkiem było pojawić się w konkurencyjnej firmie i złożyć obiecującą ofertę współpracę pomiędzy naszymi firmami. Udałem się więc we wskazane miejsce. Wcześniej umówiłem się telefonicznie na rozmowę z dyrektorem tejże firmy. Będąc na miejscu musiałem poczekać w poczekalni, bowiem potencjalny wspólnik odbywał właśnie jakieś ważne spotkanie.  Czas umiliła mi pani sekretarka, która zaczęła wdawać się ze mną w rozmowę – całkiem przyjemną zresztą i nie traktującą o sprawach zawodowych. Piastuje urząd sekretarki od niedawna. Jakiś czas temu skończyła Poznańską WSB. Podzieliłem się paroma słowami o sobie. Z tego co o sobie mówiła wynika, że pochodzi z Poznania, tutaj też mieszka. Fajnie. Istnieje jakaś szansa, że uda mi się z nią umówić na kawę. Doprawdy uratowała mnie przed całkowitym wynudzeniem się w poczekalni. Wspomniane przeze mnie ważne spotkanie trwało jeszcze całe dwie godziny ! Być może właśnie dzięki temu poznałem Ewelinę. Zrobiła na mnie mocne wrażenie. Czytaj dalej

Poświąteczny powrót do pracy

Po nowym roku miałem byłem bardziej zabiegany niż zwykle. Czekał mnie nawał roboty papierkowej w pracy i w domu. Nie miałem zamiaru niczego odkładać na zaś. Papierki, księgowość i oddzwanianie do różnych firm po dłuższym czasie zaczęło po prostu męczyć. Nie trawię rutyny. Jak to mówi stare, dobre przysłowie – co się odwlecze, to nie uciecze.  Same przestosowanie się z nastroju świątecznego do normalnego trybu było z deka ciężkie, ale koniec końców poradziłem sobie w ciągu kilku dni. W domu pragnąłem jedynie wypocząć. Nie miałem czasu, by umówić się ze znajomymi, pójść do kina czy do pubu. Myślałem trochę odnośnie tego co parę tygodni temu stwierdził Marian będąc u mnie w domu. Właściwie to jest w tym sporo racji. Mając takie mieszkanko jak ja nie jest zbyt dobrze mieć drzwi zajmujące zbyt sporo miejsca. Czytaj dalej