Jak minęło planowane spotkanie
Niedziela jak już wcześniej pisałem miała być terminem mojego spotkania z Eweliną. Starałem się zrobić na niej pozytywne wrażenie. Nie chciałem być na owym spotkaniu za bardzo spięty. W celu nabycia pozytywnego nastroju puściłem na wieży coś pobudzającego. Humor rzeczywiście dzięki temu nabyłem lepszy. Spotkałem się z Eweliną około południa na rynku. Z inicjatywy Eweliny pojawiliśmy się w teatrze na wystawianej właśnie dzisiaj sztuce. Po drodze rozmawialiśmy trochę o niej. Nie zamierzałem jednak za bardzo się wychylać z tematem, by nie ukazać swojego braku wiedzy na ten temat. Słuchałem głównie tego co do powiedzenia miała Ewelina. Po zakupie biletów zajęliśmy miejsce. Wystawiana była „Balladyna”. W trakcie przyglądania się tej sztuce zacząłem sobie przypominać, iż przerabiałem kiedyś w podstawówce właśnie to dzieło. Historia Aliny i krwawej Balladyny była całkiem ciekawa.

Sam się sobie dziwię, że tak mnie to zafascynowało. Ewelina jeszcze parę lat temu grała Alinę. Po zakończeniu przedstawienia wyszliśmy do Mc Donald’s. Nie byliśmy ciągle poważni i sztywni. Imało się nas poczucie humoru. W międzyczasie ktoś otworzył drzwi szklane i wszedł do wnętrza. Po chwili rozpoznałem w tej osobie Mateusza studiującego historię. Dosiadł się do nas. Opowiadał o natłoku pracy jaki go teraz spotkał…przygotowania, kolokwia, sesja zimowa, zaliczenia…ogólnie ciężko. Krąży teraz ze znajomymi. Dzisiejszego wieczora wraca do domu. Siedział z nami jakiś czas po czym odebrał telefon od znajomego i nas pożegnał. Spacerowaliśmy jeszcze po starym mieście. Rozstaliśmy się około popołudnia. Po powrocie do domu czułem się usatysfakcjonowany z dzisiejszego spotkania. Musiałem coś napisać na jego temat. Było warto. Weekend został pozytywnie wykorzystany co wielce mnie cieszy.