Piwko urozmaicone nieprzyjemnym wydarzeniem

Ze spotkania z Eweliną byłem zadowolony. Początek tygodnia przywitał telefonem od dyrektora firmy, której złożyliśmy propozycję współpracy. Całe szczęście nie gubiłem się w papierkach- zdążyłem nabrać jakiegoś konkretnego rytmu. W trakcie przerwy odebrałem telefon od Mateusza, który zdobył właśnie pracę i pytał się, czy wyskoczę po pracy na piwko. Nie miałem żadnych obiekcji co do tego pomysłu. Po pracy udałem się na półwiejską, gdzie przebywał z grupą studentów. Odeszliśmy do pierwszego lepszego baru, gdzie nabyliśmy dwa lechy premium. Poszczęściło mu się. Do tej pory był częściowo zależny od rodziców i praktycznie im zawdzięczał fakt, ze studiował. Łożyli na regularne płacenie czesnego. Akademik zamieszkiwał dzięki środkom otrzymanym z uczelni.  Postanowił więc coś zmienić. Szukał jakieś pracy. Z początku spotykał się z ofertami, które albo kolidowały z nauką, albo nic a nic go nie satysfakcjonowały. Po dłuższych poszukiwaniach poczuł się przegrany – zrezygnowany faktem, że nigdzie pracy znaleźć nie może. Dzięki jednemu znajomemu dostał cynk na pewną firmę zajmującą się handlem. Wziął namiary, wykonał telefon i umówił się na rozmowę kwalifikacyjną. Póki co został zatrudniony jako przedstawiciel handlowy na czas próbny. Swoją pracę zaczyna od przyszłego tygodnia.

5972.3

Opowiedziałem mu o tym, że poznałem pewną ciekawą osobę w pracy, nawiązałem z nią pozytywny kontakt i  jak sam wczoraj widział spotkałem się z nią na mieście. Powinszował mi szczęśliwego trafu. Drzwi szklane tej knajpki otworzyły się z hukiem. Do środka weszli jacyś niezbyt trzeźwi ludzie. Jeden z nich odezwał się do barmana. Nie był polakiem, nie mówił po polsku. Posługiwał się za to językiem rosyjskim. Wyciągnął coś co wyglądało na pistolet i zażądał wydania pieniędzy. Atmosfera zrobiła się nerwowa. Grupa parszywych zwyrodnialców miała naprawdę sporego pecha. Całe zdarzenie rozegrało się dosłownie pod nosem funkcjonariuszy policji, którzy nie czekali długo. Okazali swoją obecność wyciągając z kabury broń i krzycząc, by podnieśli ręce do góry. Bandziory wydawały się być zaskoczone. W mgnieniu oka wynieśli się z baru. Za nimi wyszli panowie mundurowi. Miłe zajście. Dosłownie jak scena z jakiegoś filmu. Po strzeleniu sobie piwka z Mateuszem powróciłem do domciu.

Komentowanie wyłączone.