Poświąteczny powrót do pracy

Po nowym roku miałem byłem bardziej zabiegany niż zwykle. Czekał mnie nawał roboty papierkowej w pracy i w domu. Nie miałem zamiaru niczego odkładać na zaś. Papierki, księgowość i oddzwanianie do różnych firm po dłuższym czasie zaczęło po prostu męczyć. Nie trawię rutyny. Jak to mówi stare, dobre przysłowie – co się odwlecze, to nie uciecze.  Same przestosowanie się z nastroju świątecznego do normalnego trybu było z deka ciężkie, ale koniec końców poradziłem sobie w ciągu kilku dni. W domu pragnąłem jedynie wypocząć. Nie miałem czasu, by umówić się ze znajomymi, pójść do kina czy do pubu. Myślałem trochę odnośnie tego co parę tygodni temu stwierdził Marian będąc u mnie w domu. Właściwie to jest w tym sporo racji. Mając takie mieszkanko jak ja nie jest zbyt dobrze mieć drzwi zajmujące zbyt sporo miejsca. Wewnątrz swego domciu pragnę czuć się jak najbardziej komfortowo.

19562

Cenię sobie przestrzenność. Nie lubię graciarnia. Jak tylko będę miał możliwości finansowe zacznę działać coś w kierunku, by wymienić moje obecne drzwi na drzwi szklane z jakimś ciekawym przeszkleniem, który wpasuje się w wystrój mieszkania.  Początek stycznia przywitał mrozem, którego nie lubię. Łatwo się zaziębić – zużywane jest więcej energii mając na myśli ogrzewanie, a co za tym idzie wyższe rachunki się płaci. Mam nadzieje, że wyrównanie za prąd pod koniec lutego nie będzie kosmiczne. Obserwując płacone regularnie rachunki zauważyłem, że cena prądu stale ulega podwyższeniu.

Komentowanie wyłączone.